
PRZEJDŹ DO NEWSA
Pięć oczek w czterech pierwszych kolejkach sezonu Ekstraklasy. Tak prezentuje się dorobek punktowy Widzewa Łódź, który nie satysfakcjonuje kibiców, a nastroje pogorszyła niedawna porażka z Koroną Kielce. Uspokoić fanów starał się Aleksandar Vuković, który zabrał głos na konferencji prasowej przed wyjazdowym spotkaniem ze Śląskiem Wrocław.
Vuković: Porażki Widzewa wybrzmiewają troszkę inaczej
Na początku trener Widzewa odniósł się do bardzo dobrego początku zespołu w starciu z Koroną oraz do tego, czy jest możliwe, by taką drużynę oglądać przez cały mecz, a nie tylko fragment spotkania.
– Jedno jest wiedzieć, jak to zrobić, a drugie to wszystko zrealizować. Myślę, że sztuką jest zrealizowanie tego. Wydaje mi się, że jednak chodzi o zwycięstwo i można je osiągnąć, nie dominując. Nie uważam nas za zespół, nie widzę zresztą takiego w lidze, który mógłby przez cały mecz grać tak jak my w pierwszych dwudziestu minutach z Koroną. Sztuką jest, żeby w tych gorszych, trudniejszych momentach lepiej sobie poradzić i lepiej reagować – zaczął.
– Mając bardzo dużo czasu, nie zachowaliśmy spokoju, żeby w sytuacji, kiedy nie układa się, dążyć z większym spokojem do zdobycia bramki. Mieliśmy okazje, to prawda, ale nie miałem też wrażenia, że robimy to z kontrolą własnych emocji czy z jakością, na jaką nas stać. Będę walczył o to, żebyśmy byli opanowani i przekonani do własnych umiejętności przez całe spotkanie – dodał.
Szkoleniowiec łódzkiego klubu powiedział też nieco o sferze mentalnej.
– Wydaje mi się, że faktycznie, przegraliśmy po raz pierwszy, ale skoro to Widzew przegrał, to wybrzmiewa to troszeczkę inaczej. Powstają tytuły na zasadzie: „Raków i Widzew zawodzą”. Raków, który na trzy mecze przegrał trzy i my, którzy przegraliśmy jeden z czterech. Sfera mentalna jest i będzie w tym klubie dla trenera najważniejsza. Na szczęście jestem człowiekiem, który, jak uważam, bardzo dobrze sobie z tym radzi. Bardzo dobrze rozumiem atmosferę wokół tego klubu i będę robić wszystko, żeby przedstawiać, wydaje mi się, bardziej realistyczny obraz tego, co ma miejsce i co z nami, z drużyną, się dzieje – przyznał.
„Nie jestem schizofrenikiem. Na nic nie narzekałem”
Vuković uważa, że media i kibice kreują nieco inny obraz Widzewa.
– Zmieniliśmy wiele rzeczy w naszej grze. Pojawiło się dużo tego, czego, powiedzmy, wcześniej nie było albo było głośno, że tego właśnie nie ma. Chociażby tworzenie sytuacji czy też duża przewaga na boisku. Myślę, że to wszystko dzisiaj ma miejsce. Tracimy również bramki, co jest normalne, ale nie jest normalne do końca, jak to na nas wpływa. Musimy to zmienić. Doświadczenie z przeszłości ma wpływ na to, że chociażby źle zareagowaliśmy w ostatnim meczu na stracone bramki – powiedział.
Odniósł się także do słów po spotkaniu z Koroną, kiedy to w rozmowie z Canal+Sport stwierdził, że „na dziś nie ma pola manewru” oraz „kadra jest bardzo wąska”.
– Chciałbym zaznaczyć kolejny raz, że mam bardzo dużą wiarę w zespół. Nie jestem schizofrenikiem. Odpowiadam na pytania szczerze i wyczerpująco, a potem dopisuje mi się coś w stylu, że narzekam. Absolutnie nie narzekam. Na nic nie narzekałem. Mam bardzo dobrą drużynę. Wierzę w nią i jak ktoś mnie pyta, czy kadra jest wystarczająco szeroka i czy jest dużo ludzi na ławce, którzy mogą wejść i zrobić różnicę, to powiem, że pracujemy nad tym, żeby było lepiej. Nie jest to jednak narzekanie. Skupiam się po prostu na swojej robocie i ona wygląda tak, że obecnie trzeba zareagować po porażce, poszukać rozwiązań i natchnąć drużynę do następnego meczu – zakończył.
Początek meczu Śląska z Widzewem w sobotę, 22 sierpnia o 20:15.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Media: Skrzydłowy ze Szwajcarii blisko Widzewa
Bukari zaliczy sensacyjny powrót? Trener nie widzi go w drużynie
Szpital w Widzewie. Zastąpił kontuzjowanego… i sam doznał urazu
Fot. Newspix
Artykuł Vuković: Nie jestem schizofrenikiem. Na nic nie narzekałem pochodzi z serwisu weszlo.com.
Artykuł Vuković: Nie jestem schizofrenikiem. Na nic nie narzekałem pochodzi z serwisu weszlo.com.
Vuković: Porażki Widzewa wybrzmiewają troszkę inaczej
Na początku trener Widzewa odniósł się do bardzo dobrego początku zespołu w starciu z Koroną oraz do tego, czy jest możliwe, by taką drużynę oglądać przez cały mecz, a nie tylko fragment spotkania.
– Jedno jest wiedzieć, jak to zrobić, a drugie to wszystko zrealizować. Myślę, że sztuką jest zrealizowanie tego. Wydaje mi się, że jednak chodzi o zwycięstwo i można je osiągnąć, nie dominując. Nie uważam nas za zespół, nie widzę zresztą takiego w lidze, który mógłby przez cały mecz grać tak jak my w pierwszych dwudziestu minutach z Koroną. Sztuką jest, żeby w tych gorszych, trudniejszych momentach lepiej sobie poradzić i lepiej reagować – zaczął.
– Mając bardzo dużo czasu, nie zachowaliśmy spokoju, żeby w sytuacji, kiedy nie układa się, dążyć z większym spokojem do zdobycia bramki. Mieliśmy okazje, to prawda, ale nie miałem też wrażenia, że robimy to z kontrolą własnych emocji czy z jakością, na jaką nas stać. Będę walczył o to, żebyśmy byli opanowani i przekonani do własnych umiejętności przez całe spotkanie – dodał.
Szkoleniowiec łódzkiego klubu powiedział też nieco o sferze mentalnej.
– Wydaje mi się, że faktycznie, przegraliśmy po raz pierwszy, ale skoro to Widzew przegrał, to wybrzmiewa to troszeczkę inaczej. Powstają tytuły na zasadzie: „Raków i Widzew zawodzą”. Raków, który na trzy mecze przegrał trzy i my, którzy przegraliśmy jeden z czterech. Sfera mentalna jest i będzie w tym klubie dla trenera najważniejsza. Na szczęście jestem człowiekiem, który, jak uważam, bardzo dobrze sobie z tym radzi. Bardzo dobrze rozumiem atmosferę wokół tego klubu i będę robić wszystko, żeby przedstawiać, wydaje mi się, bardziej realistyczny obraz tego, co ma miejsce i co z nami, z drużyną, się dzieje – przyznał.
„Nie jestem schizofrenikiem. Na nic nie narzekałem”
Vuković uważa, że media i kibice kreują nieco inny obraz Widzewa.
– Zmieniliśmy wiele rzeczy w naszej grze. Pojawiło się dużo tego, czego, powiedzmy, wcześniej nie było albo było głośno, że tego właśnie nie ma. Chociażby tworzenie sytuacji czy też duża przewaga na boisku. Myślę, że to wszystko dzisiaj ma miejsce. Tracimy również bramki, co jest normalne, ale nie jest normalne do końca, jak to na nas wpływa. Musimy to zmienić. Doświadczenie z przeszłości ma wpływ na to, że chociażby źle zareagowaliśmy w ostatnim meczu na stracone bramki – powiedział.
Odniósł się także do słów po spotkaniu z Koroną, kiedy to w rozmowie z Canal+Sport stwierdził, że „na dziś nie ma pola manewru” oraz „kadra jest bardzo wąska”.
– Chciałbym zaznaczyć kolejny raz, że mam bardzo dużą wiarę w zespół. Nie jestem schizofrenikiem. Odpowiadam na pytania szczerze i wyczerpująco, a potem dopisuje mi się coś w stylu, że narzekam. Absolutnie nie narzekam. Na nic nie narzekałem. Mam bardzo dobrą drużynę. Wierzę w nią i jak ktoś mnie pyta, czy kadra jest wystarczająco szeroka i czy jest dużo ludzi na ławce, którzy mogą wejść i zrobić różnicę, to powiem, że pracujemy nad tym, żeby było lepiej. Nie jest to jednak narzekanie. Skupiam się po prostu na swojej robocie i ona wygląda tak, że obecnie trzeba zareagować po porażce, poszukać rozwiązań i natchnąć drużynę do następnego meczu – zakończył.
Początek meczu Śląska z Widzewem w sobotę, 22 sierpnia o 20:15.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Media: Skrzydłowy ze Szwajcarii blisko Widzewa
Bukari zaliczy sensacyjny powrót? Trener nie widzi go w drużynie
Szpital w Widzewie. Zastąpił kontuzjowanego… i sam doznał urazu
Fot. Newspix
Artykuł Vuković: Nie jestem schizofrenikiem. Na nic nie narzekałem pochodzi z serwisu weszlo.com.
Artykuł Vuković: Nie jestem schizofrenikiem. Na nic nie narzekałem pochodzi z serwisu weszlo.com.