
PRZEJDŹ DO NEWSA
Mogło się zacząć bardzo źle dla Wisły, skończyło się dla tej samej Wisły… w gruncie rzeczy kiepsko, ze sporym niedosytem. Od babola Łubika, który niedługo po rozpoczęciu spotkania podawał piłkę prosto pod nogi Alvareza, Biała Gwiazda przeszła do coraz bardziej składnych akcji i wydawało się, że jej wygrana jest naprawdę nieunikniona. Bo Widzew nadal gra bez mapy, a na takich zagubionych najczęściej spadają najcięższe plagi. Tym razem Łodzianie mieli jednak kupę szczęścia.