Widzew24.pl – wszystkie newsy o Widzewie w jednym miejscu

News własny: Łodzianom znów się upiekło. Wciąż mają awans we własnych rękach

photo
Cyrk w ekstraklasie. Widzew też bierze w tym udział
photo
Jedenastu Widzewiaków powołanych do kadry ŁZPN
photo
Widzew gra mecz o utrzymanie. Reprezentant Polski nie pomoże?
photo
Znów kibice piłkarskiej drużyny Widzewa mogą być dumni
photo
Podsumowanie meczów Akademii Widzewa (7 marca)
Facebook
Twitter
Email

Niemożliwe katusze przeżywają kibice Widzewa, śledząc losy ich drużyny w 2020 roku. Gdy już wydawało się, że łodzianie łapią wiatr w żagle i finisz sezonu będzie spokojny, skomplikowali sobie sytuację porażką w Rzeszowie. Znów im się jednak upiekło.

Gdyby piłkarze Marcina Kaczmarka odnieśli planowane zwycięstwo, wysiedliby z autokaru pod stadionem już jako I-ligowcy. Wszystko za sprawą porażki GKS Katowice w Stalowej Woli. Widzewiakom wystarczałby nawet remis „Gieksy”, ale cóż z tego, skoro nie potrafili oni zrealizować podstawowego warunku, jakim było pokonanie Resovii. Z przeciwnikiem, który nie wygrał od jedenastu (!) spotkań, RTS zagrał o wiele słabiej niż w środowym starciu ze Stalą. Zniknęła imponująca determinacja, walka o każdą piłkę, a do tego znów przydarzył się katastrofalny błąd. Tym razem popełnił go Hubert Wołąkiewicz, zapisując – pół żartem, pół serio – asystę przy golu Maksymiliana Hebla.

Mecz przegrano w niecodziennych okolicznościach. Zaczęło się od potrójnego knockdownu Daniela Tanżyny, który finalnie wylądował w szpitalu na badaniu głowy tomografem (na szczęście nic mu się nie stało, nabił sobie tylko guza), potem widzieliśmy „wielbłąd” Wołąkiewicza, a na końcu defensor, który zastąpił Tanżynę, musiał wejść do bramki, bo czerwoną kartkę dostał Wojciech Pawłowski. W sytuacji, gdzie goście mieli już wykorzystane wszystkie zmiany i wpuścić na murawę mogli tylko młodzieżowca. Wygrana w tak kuriozalnej sytuacji byłaby prawdziwym cudem.

Ten nie nastąpił, ale na szczęście Widzew może liczyć na pomoc rywali. Tym razem dłoń wyciągnął do czerwono-biało-czerwonych wspomniany GKS, którego porażka ze Stalą sprawiła, że drużyna Kaczmarka wciąż ma sprawy awansu we własnych rękach. Wystarczy pokonać w najbliższą sobotę Znicz Pruszków, by wyszarpać bezpośrednią promocję do I ligi. Bez konieczności gry w barażach, które mogą potoczyć się różnie. Nie oznacza to jednak, że położenie łodzian jest komfortowe. Spotkanie ze Zniczem samo się nie wygra, a trzeba pamiętać, że zagrać nie będą mogli nie tylko Pawłowski, ale też Łukasz Kosakiewicz. Jeśli RTS zaprezentuje się tak, jak w Rzeszowie, wcale nie jest powiedziane, że sięgnie po trzy punkty. Z drugiej strony, może nie będzie musiał. Jeżeli katowiczanie nie wygrają z Resovią, Widzew awansuje nawet… gdy przegra ze Zniczem!

Gratulować powoli można natomiast Górnikowi. Ekipa z Łęcznej wprawdzie zremisowała 2:2 ze Stalą Rzeszów i nie może już teraz otwierać szampanów. Pamiętajmy jednak, że za tydzień zagra z outsiderem z Legionowa, więc sprawa i tak wydaje się być przesądzona.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
IMG_8937
Wrócić na dobre tory
Puszcza_Widzew_Klimek
Ostatni ligowy wyjazd w tym roku
Widzew_Zagłębie2
Wrócić do wygrywania w „Sercu Łodzi”!
Legia_Widzew_Alvarez
Czas na klasyk!
IMG_1762
Tam nas jeszcze nie było!
IMG_8937
Wrócić na dobre tory
Legia_Widzew_Alvarez
Czas na klasyk!
1
0
Would love your thoughts, please comment.x