News własny: Boniek i Możejko wspominają Machcińskiego dla Widzew 24

Jacek Machciński to dla Widzewa postać wybitna. Sięgał z łódzkim zespołem nie tylko po pierwsze, historyczne mistrzostwo Polski, ale także współpracował z wieloma znakomitymi piłkarzami. m.in. ze Zbigniewem Bońkiem czy Andrzejem Możejko.

Poprosiliśmy obecnego prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej o krótką rozmowę na temat śmierci szkoleniowca. „Śmierć jest dla nas wszystkich czymś naturalnym, ale także smutnym. Ta również nas zasmuca, choć przyznam, że od pewnego czasu docierały już do mnie sygnały, że ze zdrowiem Jacka nie jest najlepiej. Szkoda, dowiaduję się o tym od pana” – stwierdził częściowo zaskoczony Boniek.

Okazuje się, że Machciński pełnił na początku rolę nie tylko szkoleniową. „Wspominam go bardzo dobrze, był asystentem trenera Jezierskiego, gdy przyszedłem do Widzewa. Z Jackiem załatwiało się wszystkie wokółboiskowe sprawy, był zawsze do dyspozycji, gdy trzeba było coś załatwić, znaleźć mieszkanie. Pomagał piłkarzom od A do Z. A poza tym, był drugim trenerem z ambicjami i w końcu sam poprowadził zespół. Spędziliśmy ze sobą wiele lat, zdobyliśmy pierwsze mistrzostwo Polski” – wspominał „Zibi”.

Jeszcze inne relacje łączyły zmarłego z Możejko. „Na początku był w Widzewie masażystą. Stopniowo, pomału doszedł do funkcji drugiego, a później pierwszego trenera. Byliśmy związani przez lata, choć nastąpiła w pewnym momencie przerwa, gdy wyjechał. Jak już wrócił, to zdobyliśmy pierwsze w historii klubu mistrzostwo Polski, wcześniej drużyna miała na koncie trzy wicemistrzostwa, więc Jacek umiał dołożyć coś od siebie, by wygrać ten najważniejszy tytuł” – mówił nam były obrońca Widzewa.

Zdaniem jednego z najwybitniejszych piłkarzy w historii Widzewa, osoba trenera Machcińskiego zasługuje na wielkie uznanie. „Tworzył specyficzną atmosferę, na boisku wymagał od nas walki, biegania, a poza nim dawał nam wolną rękę. Tak, by każdy był odpowiedzialny sam za siebie. Gdyby tak zastanowić się, kto zasługuje na największy szacunek spośród ludzi Widzewa, to trener Machciński na pewno znalazłby się w tym gronie” – uważa Zbigniew Boniek.

W czym tkwił fenomen trenerski Jacka Machcińskiego? „Mieliśmy dobry zespół, a Jacek potrafił do nas dotrzeć. Dawał nam luz, bo wiedział, jakimi piłkarzami dysponuje. Podchodził do drużyny od psychologicznej strony – gdy była robota, była robota, a gdy był czas na humor, to był czas na humor. Potrafił scementować tamten Widzew, jego pomysł na klub wypalił. Szkoda, że był z nami tak krótko, ale Jacek miał swoje zdanie, mówił to, co myślał. To sprawiało, że nie było mu zbytnio po drodze z trenerskimi autorytetami z Warszawy. Powstał między nimi pewien konflikt, to wpłynęło także na zdanie prezesa Sobolewskiego i chyba dlatego musiał odejść” – powiedział nam Możejko.

Co innego relacje z piłkarzami. Te były specyficzne, ale nad wyraz pozytywne. „Między nami a trenerem nie było żadnych waśni, atmosfera w szatni była bardzo dobra. Przed oczami stoi mi obrazek, jak wchodzi do szatni z papierosem w ustach i mówi: Skład znacie, więc co ja wam będę p…ił. Wyjdźcie na boisko i tam pokażcie, jakie jesteście cwaniaczki” – wspomina Andrzej Możejko. „Takiego go zapamiętam” – dodał.

Jacek Machciński zmarł w niedzielę, 22 grudnia. Miał 71 lat.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o