News własny: Kaczmarek rozważa zmianę ustawienia. Odejdzie od gry dwoma napastnikami?

Od początku sezonu, gdy stery nad drużyną przejął Marcin Kaczmarek, Widzew wybiega na boiska II ligi w zasadzie w takim samym ustawieniu taktycznym. Niemal za każdym razem w pierwszym składzie można znaleźć dwóch wysoko ustawionych napastników. Możliwe jednak, że ulegnie to zmianie.

Pewne miejsce w jedenastce ma Marcin Robak, bez którego łódzkiego zespołu nikt sobie obecnie nie wyobraża. Robak spełnia na murawie różne zadania, nie jest tylko od wykańczania akcji czy strzelania rzutów karnych. Często schodzi głębiej po piłkę lub atakuje ze skrzydła. Kapitanowi najczęściej partneruje w ataku Przemysław Kita. Odkąd wrócił do gry po kontuzji, umieszczany był nawet wyżej od Robaka, miał za zadanie m.in. skutecznie opanować długie podanie w okolicach pola karnego, bo w fizycznej walce z obrońcami, będąc tyłem do bramki, 26-latek czuje się jak ryba w wodzie.

Gdy Kita leczył uraz, u boku Robaka oglądaliśmy Rafała Wolsztyńskiego, który z kolei ustawiany był nieco niżej. To piłkarz nieźle wyszkolony technicznie, potrafiący rozegrać piłkę, uderzyć z okolic pola karnego, a nie tylko z kilku metrów. Marcin Robak tworzył duet napastników z Wolsztyńskim dziewięciokrotnie, z Kitą o jeden raz więcej. Efekty tych dwóch konfiguracji były podobne, jeżeli chodzi o bramki (Wolsztyński i Kita strzelili po cztery), ale inaczej wyglądają liczby wykreowanych goli partnerom. „Wolsztyn” zaliczył tylko dwie asysty, podczas gdy jego starszy kolega aż dziewięć, uwzględniając wywalczone rzuty karne, zamienione później na bramki przez Robaka.

Pozostałe elementy ustawienia drużyny były zazwyczaj takie same: klasyczny czteroosobowy blok defensywny, dwóch środkowych i dwóch bocznych pomocników. Symptomatyczna była praca na prawym skrzydle, gdzie Daniel Mąka, schodząc do środka, robił miejsce włączającemu się do ataku Łukaszowi Kosakiewiczowi. Plan ten uległ jednak modyfikacjom w dwóch ostatnich starciach. Z powodu kontuzji Mąki, na jego pozycję powędrował Przemysław Kita i system gry Widzewa został zmieniony.

W spotkaniu ze Zniczem trener po raz pierwszy zmienił ustawienie. Zamiast klasycznej pary napastników, w przodzie został jedynie Robak. Wspierać mieli go skrzydłowi: Konrad Gutowski i wspomniany „Kitman”. Z kolei za plecami snajpera, na pozycji numer dziesięć, ulokowany został Adam Radwański. System działał naprawdę dobrze, Radwański otworzył wynik meczu, a Robak strzelił dwie bramki (jedną z karnego). W sumie łodzianie zdobyli aż sześć goli, nie tracąc żadnego. Trzeba jednak pamiętać, że przez większość czasu grali z przewagą jednego piłkarza.

Pięć dni później, w spotkaniu domowym z Gryfem Wejherowo, Kaczmarek jednak tego manewru nie powtórzył. Nie mógł, ponieważ Radwański „wykartkował się” w Pruszkowie i znów trzeba było szukać innych pomysłów. Szkoleniowiec powrócił więc do ustawienia 4-4-2, ale z trójką napastników na boisku. Najbliżej bramki gości biegali Rafał Wolsztyński i Marcin Robak, a Przemysław Kita ponownie biegał po skrzydle. Takie rozwiązanie również sprawdziło się całkiem dobrze. Cała trójka strzeliła po bramce, a do tego częściej schodzący do środka Kita wywalczył dwie jedenastki.

Wymuszone zmiany taktyczne pokazały, że widzewiacy radzą sobie w różnych konfiguracjach. To świetna wiadomość dla sztabu szkoleniowego, który może dobierać strategię pod konkretnego rywala. „Próbowaliśmy już tego w meczu ze Zniczem Pruszków, to także ciekawy pomysł na grę. Wszystko jest kwestią strategii, jaką obierany na poszczególne spotkanie, ale także wypracowania odpowiednich schematów w codziennym treningu. Zmianę ustawienia biorę bardzo poważnie pod uwagę w przyszłości” – mówił Kaczmarek.

Trener Widzewa dał więc do zrozumienia, że możliwe jest odejście od ustawienia 4-4-2. „Cały czas mam z tyłu głowy wariant ustawienia 4-2-3-1, ponieważ w większości swojej przygody trenerskiej grałem właśnie w ten sposób. W Widzewie zdecydowaliśmy się jednak na wariant z dwójką napastników, bo mamy w kadrze zawodników o określonej jakości. Ale nie oznacza to, że nie będziemy szukali innych rozwiązań” – dodał.

Przed drużyną jeszcze dwa spotkania w rundzie jesiennej. W najbliższą niedzielę łodzianie podejmować będą szóstą w tabeli Bytovię Bytów. W jakim wariancie wybiegną na ten mecz, można się tylko domyślać. Dostępny będzie ponownie Adam Radwański, więc Marcin Kaczmarek może powrócić do koncepcji, jaka znakomicie sprawdziła się w Pruszkowie. Wówczas na ławkę rezerwowych powędrowałby Wolsztyński. W takim układzie drużyna trenowała w piątek na stadionie.

Póki co pewne jest tylko, że do zmiany dojdzie na skrzydle. Przeziębionego Michaela Ameyaw zastąpi najprawdopodobniej Konrad Gutowski. Początek niedzielnych zawodów o godz. 13:05.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o