News własny: Komitet transferowy Widzewa po obradach. Będą środki na wzmocnienia składu?

Początek roku jest wyjątkowo spokojny, jeśli chodzi o ruchy transferowe w Widzewie. Drużyna póki co przygotowuje się do rundy wiosennej bez wzmocnień, na co wpływ może mieć sytuacja finansowa. W klubie nie mogą pozwolić sobie na szastanie pieniędzmi, a zakupami zajmuje się specjalny „komitet transferowy”.

Rok 2019 spółka zamknęła z zyskiem zaledwie 60 tysięcy złotych i niewielką poduszką finansową. Z Piłsudskiego płynie wiele sygnałów ostrzegawczych, mówiących, że kolejne dwanaście miesięcy jeszcze bardziej nadwyrężyło klubową kasę, co było jednym z powodów podziękowania Martynie Pajączek za dalszą współpracą. Była prezes, w niedawnych wywiadach prasowych, służących zapewne do ratowania swojej reputacji, zapewniała jednak, że Widzew jest w bardzo stabilnej sytuacji. Narrację tę wspiera także obecny zarząd, nowy wiceprezes Michał Rydz uspokajał ostatnio na antenie RadioWidzew.pl, że środki na wzmocnienia zespołu są i nie należy się o nie martwić.

Mamy więc zderzenie dwóch przekazów. Oficjalne uspokajają, a te płynące z kuluarów nie nastrajają optymizmem. Mówi się, że budżet na sezon 2020/2021 zepnie się tylko pod warunkiem spełniania założeń, które uwzględniają nie tylko konieczność zaciśnięcia pasa, ale też ponowne sprzedanie kompletu karnetów i lóż biznesowych. Inaczej trzeba będzie jeszcze mocniej ciąć wydatki, by zachować płynność. Osoby będące blisko klubu podkreślają w nieformalnych rozmowach, że finanse Widzewa uchronił przed bolesnym załamaniem koronawirus. Choć klub sprzedał wszystkie miejsca na stadionie, więc na nieobecności fanów podczas meczów stracił minimalnie, i tak ciął wydatki, a do tego otrzymał zewnętrze dotacje: blisko milion złotych z rządowej tarczy antykryzysowej oraz ponad pół miliona złotych od Polskiego Związku Piłki Nożnej. Kto ma rację, być może dowiemy się dopiero za kilka miesięcy, gdy poznamy raport finansowy za ubiegły rok.

Słuchając rozmów z szefostwem, mogłoby się wydawać by się mogło, że można spać spokojnie i aktywnie poszukiwać nowych piłkarzy. Tymczasem sytuacja jest odwrotna. Obecne ruchy pokazują, że działacze bardzo ostrożnie podchodzą do transferów. Wyjściem z sytuacji ma być wypożyczanie zawodników, co pozwoli ograniczyć koszta przy finalizacji transakcji. W taki sposób na Piłsudskiego ma wkrótce trafić Piotr Samiec-Talar ze Śląska Wrocław, o którego pozyskaniu informowaliśmy jako pierwsi. Widzew24.pl dowiedział się również, że odżył temat wypożyczenia innego ekstraklasowego gracza, o którego zabiegano już latem. Decyzja w tej sprawie ma jednak zapaść dopiero za ok. dwa tygodnie, po powrocie jego klubu ze zgrupowania.

Odpowiedzialny za zimowe zakupy Tomasz Wichniarek zapowiadał na łamach „Wyborczej”, że łącznie planowane są cztery transfery. Mówi się, że chodzi o bramkarza, środkowego obrońcę, skrzydłowego oraz środkowego ofensywnego pomocnika. Miałyby to być roszady w kadrze na zasadzie „jeden do jednego”. Nowi zajmą miejsce skreślonych Wojciecha Pawłowskiego, Sebastiana Rudola, Henrika Ojamy i Daniela Mąki. Na razie z klubem rozstali się tylko Mąka i Estończyk, ale ten drugi ruch pozwoli sporo zaoszczędzić. Ojamaa miał wysoki kontrakt, więc jego odejście zwolni nieco środków. Działacze czekają także na rozwiązanie umowy z Pawłowskim i Rudolem. Ten drugi podobno ma oferty i szanse są spore, golkiper jednak nie bardzo ma gdzie odchodzić, więc niewykluczone, że zostanie w zespole co najmniej do lata. Mimo iż, według komunikatu klubu jego kontrakt, w przypadku braku awansu, wygaśnie 30 czerwca, w rzeczywistości ma on być o rok dłuższy, a strona oficjalna wprowadziła fanów w błąd – wynika m.in. z artykułów „Wyborczej”.

W Widzewie chcieliby zamknąć kadrę przed wylotem na lutowe zgrupowanie w Turcji. Przed weekendem w temacie wzmocnień debatował tzw. komitet transferowy. Ustaliliśmy, że w jego skład wchodzą Enkeleid Dobi i jego asystent Marcin Broniszewski, a także po. prezesa Piotr Szor, prezes Reaktywacji Tradycji Sportowych Piotr Pietrasik, wiceprzewodniczący rady nadzorczej Władysław Puchalski oraz oczywiście Wichniarek. Osoby te dyskutowały nad propozycjami wzmocnień, weryfikując je z możliwościami finansowymi spółki. Wnioski nie nastrajają pozytywnie, ale w klubie nie zamierzają zmieniać obranego celu. Zarząd podtrzymuje chęć walki o czołową szóstkę na koniec sezonu.

Są też pozytywne informacje. Przede wszystkim sztab szkoleniowy będzie miał do dyspozycji dwóch piłkarzy, na których nie mógł liczyć jesienią. Do zdrowia wrócił już po ciężkiej kontuzji Petar Mikulić. Chorwat ma podnieść poziom rywalizacji na lewej obronie, walcząc o miejsce w składzie z Filipem Bechtem. To sprawia, że Patryk Stepiński będzie mógł zagrozić Łukaszowi Kosakiewiczowi na prawej stronie defensywy. W związku z tym bez większych oporów Dobi zgodził się na wypożyczenie Marcela Pięczka do Puszczy Niepołomice, o ile ten zaliczy medyczne testy. Drugim dużym wzmocnieniem ma być długo wyczekiwany powrót Przemysława Kity. Po pierwszych treningach jego kolano wygląda bardzo dobrze, piłkarzowi nic nie dolega, dlatego na obecną chwilę jest do mocny kandydat do walki o miejsce w ataku lub na skrzydle.

Przypomnijmy, że po rundzie jesiennej łodzianie zajmują odległą, trzynastą pozycję w tabeli I ligi. Trzeba jednak podkreślić, że z powodu pandemii nie rozegrali dwóch spotkań. Bez solidnych transferów może to być jednak nic nieznacząca wymówka. Wszyscy są świadomi potrzeby wzmocnień składu, z głośno akcentującym to kapitanem Marcinem Robakiem na czele. Na ile uda się podnieść wartość zespołu, będzie zależeć od możliwości finansowych. Chyba, że w RTS postanowią zaryzykować i przepłacić. W obliczu przeciętnego dorobku punktowego wydaje się to niezbyt mądrym posunięciem, roztropniejsze byłoby pilnowanie wydatków i odłożenie walki o Ekstraklasę na następny rok. Co wybiorą w Łodzi, przekonamy się w najbliższych tygodniach.

Aktualizacja:

Kilka godzin po publikacji artykułu Widzew Łódź wydał komunikat, w którym poinformował, że zachowanie stabilności finansowej będzie możliwe tylko w przypadku przeprowadzenia aktualizacji założeń budżetowych. To pierwsza od dawna sugestia, że kondycja spółki jest zagrożona.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
mAaiK Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mAaiK
Gość
mAaiK

Widać budżet 18 mln to za mało dla zgraii rządzących Widzewem, ehhhh