News własny: Masłowski i Kosiorowski skomentowali artykuł na swój temat

Przed kilkoma dniami na łamach „Gazety Wyborczej” ukazał się artykuł poświęcony byłym członkom pionu sportowego Widzewa, którzy odeszli na początku lipca. Zdaniem serwisu, Łukasz Masłowski i Piotr Kosiorowski wciąż znajdują się na liście płac klubu i nie kwapią się do odejścia.

Skontaktowaliśmy się z byłym dyrektorem sportowym i jego współpracownikiem, by zapytać ich o zdanie w tym temacie. Co ciekawe, Masłowski przyznał, że umowę z klubem rozwiązał już w ubiegłym miesiącu. „Podpisałem dokument o rozwiązaniu umowy już 10 czerwca, ale umówiliśmy się, że jeżeli nasza współpraca będzie dalej trwać, to zostanie on po prostu podarty. To, o czym pisze pan Bińczyk, to totalne bzdury. Od ponad miesiąca nie figuruję już na liście płac klubu, więc nie pobieram żadnej złotówki” – powiedział w rozmowie z naszym serwisem.

„Wyborcza” zarzucała Masłowskiemu, że ten złamał słowo dane na łamach serwisu, że nie będzie walczył o wysokie odszkodowanie. „Podtrzymuję to zdanie, nie chcę od Widzewa nic do przodu. Chcę tylko otrzymać normalne wynagrodzenie za ten okres pracy, jaki faktycznie w klubie przepracowałem. Nic więcej. Za własne pieniądze jeździłem po Polsce, latałem za granicę i co? Może zdaniem Gazety Wyborczej mam jeszcze dołożyć do tego, że byłem pracownikiem Widzewa?” – pytał retorycznie.

Również były koordynator pionu skautingu podtrzymuje, że rozwiązał umowę 10 czerwca. „W moim przypadku porozumienie zawierało wypłatę pieniędzy za okres przepracowany, koszty paliwa i dodatkowo bodajże koszt półtorej pensji. To są drobne kwoty, bo te zarobki, które publikował jeden z łódzkich brukowców, są wyssane z palca. Ktoś, kto to pisał, pomylił się o kilkanaście tysięcy złotych” – mówił Kosiorowski.

Z ust byłych współpracowników czuć zawód z powodu rozstania, ale nie chcą oni wypowiadać się wprost negatywnie pod adresem Widzewa. „Trzymamy kciuki za drużynę Marcina Kaczmarka. Rozumiemy, że zmieniły się władze i spojrzenie na sprawy sportowe jest inne. Takie jest życie i trzeba to zaakceptować. Ale pisanie w gazetach, że Masłowski i Kosiorowski chcą wyrwać od Widzewa jakieś ekstra pieniądze, to już rzecz nie do zaakceptowania” – odparli obaj byli pracownicy RTS.

Skoro rozwiązanie umów, zawarte 10 czerwca, zdaniem Masłowskiego i Kosiorowskiego, nie zostało jeszcze wyegzekwowane, kiedy można spodziewać się zamknięcia tego tematu? „Jesteśmy w trakcie pracy nad nowym porozumieniem. Kolejna wersja jest już praktycznie gotowa, przedstawił mi ją niedawno wiceprezes Piotr Szor. Z kolei od szefa Reaktywacji Piotra Pietrasika dostałem zapewnienie, że sprawa zostanie zamknięta do końca tego tygodnia” – powiedział Łukasz Masłowski.

Artykuł „Gazety Wyborczej” publikowany był na naszym serwisie TUTAJ. Póki co Widzew oficjalnie się do niego nie odniósł. Podobnie, jak Zbigniew Smółka, który również był wymieniany przez medium. Trener przebywa za granicą i prosił o kontakt w późniejszym czasie.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o