News własny: Powrót do Ekstraklasy po 8 latach możliwy już w niedzielę

31 maja minie równe osiem lat od rozegrania przez Widzew ostatniego meczu w Ekstraklasie. Łodzianie pojechali wówczas do Lubina pewni degradacji i choć na boisku zremisowali 3:3, zwyciężyli walkowerem. W spotkaniu wystąpiło dwóch obecnych graczy RTS. Już w niedzielę mogą wrócić do elity.

Spółka Sylwestra Cacka powoli chyliła się ku upadkowi, ale wciąż wierzono, że pozostanie w Ekstraklasie uratuje sytuację. Zimą doszło do zmiany trenera, przy Piłsudskiego pojawił się Artur Skowronek i choć gra drużyny uległa poprawie, nie udało się uniknąć spadku. Ostatnim pojedynkiem była wyjazdowa potyczka z innym zdegradowanym do I ligi zespołem – Zagłębiem Lubin. Mecz był bardzo atrakcyjny, padło w nim aż sześć goli, lecz przy stanie 3:3, w końcówce miejscowi kibice, niezadowoleni z postawy „Miedziowych” urządzili pokaz pirotechniczny. Spora liczba rac lądowała na murawie, dlatego prowadzący zawody Sebastian Jarzębak zakończył je tuż przed czasem. Później wynik zweryfikowano jako walkower na korzyć Widzewa.

Co ciekawe, w tamtym spotkaniu wystąpiło dwóch piłkarzy, którzy znajdują się w kadrze obecnej ekipy RTS. Mowa o obrońcach Krystianie Nowaku oraz Patryku Stępińskim. Ten pierwszy został w drużynie na kolejny sezon, odchodząc dopiero po bankructwie klubu. Drugi zagrał w trzech meczach I ligi, a następnie przeniósł się do Wisły Płock. W bieżącej rundzie Stępiński jest kapitanem czerwono-biało-czerwonych, zastępując w tej roli kontuzjowanego Daniela Tanżynę. Nowakowi zdarzało się nosić opaskę w poprzednim sezonie. Warto dodać, że w powrotnej drodze do elity, w IV, III oraz II lidze udział brali także dwaj inni zawodnicy, grający we wspomnianym meczu: Patryk Wolański oraz Princewill Okachi.

Zanim defensorzy obchodzić będą ósmą rocznicę ostatniego występu w barwach Widzewa w Ekstraklasie, będą już wiedzieć, czy do niej wrócą. Nawet w najgorszym scenariuszu, czyli w grze w finale baraży, rozstrzygnięcia zapadną przed 31 maja. Piłkarze Janusza Niedźwiedzia nie muszą jednak czekać aż tak długo. Awansować mogą w sezonie zasadniczym: albo w najbliższą niedzielę, albo tydzień później, po starciu 34. kolejki z Podbeskidziem Bielsko-Biała. To oni są w tej chwili w o tyle lepszym położeniu, że nie muszą oglądać się na rywali.

Aby zapewnić sobie awans już w ten weekend, przeciwnik musi jednak pomóc. Mowa o Arce Gdynia, która w piątek zagra na wyjeździe w Bielsku-Białej (to tam Widzew przypieczętował ostatni spadek w 2014 roku, przegrywając z Podbeskidziem 0:3). Jeśli podopieczni Ryszarda Tarasiewicza nie wygrają z „Góralami”, widzewiacy dwa dni później będą mogli zagwarantować sobie drugie miejsce. W tym celu będą musieli wygrać z Miedzią Legnica. Remis do tego nie wystarczy. Jeśli nie wywalczą trzech punktów, kropkę nad i będą mogli postawić 22 maja. W najgorszym przypadku ekipa Niedźwiedzia może nawet spaść na trzecie miejsce. Stanie się tak, gdy Arka zwycięży bielszczan, a RTS nie pokona lidera.

Z kolei na potknięcia łodzian i gdynian z pewnością liczyć będą w Kielcach. Korona także ma jeszcze szansę na wicemistrzostwo ligi, ale aby tego dokonać, musi bezwzględnie wygrać na swoim stadnie z GKS Katowice. Jeśli potknie jej się noga, albo Widzew pokona Miedź, zespół Leszka Ojrzyńskiego będzie mógł już szykować się na baraże.

Interesująco będzie także na dole tabeli. Do II ligi spadły już GKS Jastrzębie i Górnik Polkowice, a dołączyć do nich może jeden z trzech zespołów. Najwięcej szans na to ma Stomil Olsztyn, ale zagrożeni są również Puszcza Niepołomice i Zagłębie Sosnowiec. Co ciekawe, Stomil w dwóch ostatnich kolejkach zagra właśnie z tymi drużynami! Trwa również walka o miejsca w barażach, więc emocji nie zabraknie do samego końca!

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x