News własny: Widzew też wnioskuje o rządową dotację

Pandemia koronawirusa ma olbrzymi wpływ na funkcjonowanie globalnych i krajowych gospodarek. Straty liczą nie tylko zwykli przedsiębiorcy czy duże koncerny, ale także kluby piłkarskie. Wiele z nich zawnioskowało o rządowe wsparcie, w tym Widzew.

Pieniądze trafiają do klubów dzięki tzw. tarczy antykryzysowej. Nie jest to w pełni dotacja bezzwrotna, umorzone może zostać maksymalnie 75% pożyczki, ale to i tak opłacalny ruch, dlatego wiele ośrodków już wystąpiło o wsparcie. Kilku przedstawicieli Ekstraklasy zdążyło się nawet pochwalić, że środki trafiły już na konto. W weekend pisał o tym chociażby nowy prezes Wisły Kraków, Dawid Błaszczykowski. Wcześniej pisało się, że pieniądze otrzymały m.in. Jagiellonia Białystok, Lech Poznań, Legia Warszawa czy Pogoń Szczecin.

Jak ustalił Widzew24, wniosek w ostatnich dniach wystosował również zarząd łódzkiego klubu. Wczoraj potwierdził to nawet pracownik klubu, Tomasz Sadłecki. Aby zgłosić się po rządową pomoc, zgodę na zaciągnięcie pożyczki musiały wyrazić rada nadzorcza spółki oraz jej właściciel, czyli Stowarzyszenie Reaktywacja Tradycji Sportowych. Oba ciała dały zielone światło, więc można było wysłać zgłoszenie. Ile pieniędzy może dzięki temu wylądować przy Piłsudskeigo 138?

Sumy, jakie trafiają do klubu, są uzależnione od kilku czynników. Po pierwsze, należy udokumentować spadek dochodów, w ujęciu rocznym: marzec 2019 kontra marzec 2020. Następnie weryfikowana jest liczba pracowników spółki, na każde stanowisko przypadać ma co najmniej 12,5 tys. zł – podpowiedzieli nam księgowi, wspierający powstanie tego artykułu. Biorąc pod uwagę fakt, że Widzew „niestety” nie ucierpiał na pandemii aż tak bardzo, środki mogą nie być tak duże, jak w przypadku wymienionych wyżej ekstraklasowiczów. Niemniej każda złotówka, jaka może zostać sprowadzona do klubu, jest warta zachodu.

Zwłaszcza, że coraz więcej mówi się o trudnościach, jakie mogą uderzyć w łodzian, gdyby przedłużana była decyzja o zamknięciu trybun. Prezes SRTS mówił, że dzięki aneksom podpisanym z członkami drużyny i pracownikami administracyjnymi, udało się zachować spokój, ale tylko na najbliższą przyszłość. Gdyby przez dłuższy czas nie można było sprzedawać karnetów na kolejny sezon, zaczną się schody. „Udało się bez kłótni i sporów doprowadzić do porozumienia i wypracować poduszkę finansową na najbliższe miesiące, bo nadal nie wiadomo co będzie dalej” – mówił na antenie Widzew.fm Piotr Pietrasik.

Póki co klub nie zamierza jednak sięgać ponownie do kieszeni fanów. Jakiś czas temu udział w dyskusji na Forum Kibiców Widzewa włączył się wspominany Sadłecki. Pracownik spółki zachęcał czytelników, by ci skierowali swoją uwagę na włączenie się np. w akcję „110 tysięcy kibiców na 110-lecie klubu”. Zakłada ona powiększenie oficjalnej bazy kibiców Widzewa. „Powiem tak, sami to wiele razy podkreślaliście, że wyciągnięcie ręki do kibiców Widzewa z prośbą o wpłaty jest najłatwiejsze. Może spróbujcie skierować swoje myśli na tą chwilę na projekt nie wymagający od kibiców wyłożenia pieniędzy? – pytał Sadłecki.

W najbliższym czasie, prawdopodobnie w następnym tygodniu, klub powinien wystosować właściwy komunikat, potwierdzający złożenie wniosku o pożyczkę, niemal w całości bezzwrotną. Być może dowiemy się z niego, o jaką kwotę stara się Widzew. Z nieoficjalnych źródeł może wynikać, że będzie to około miliona złotych.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o