News własny: Z Brozia raczej nic nie będzie. Nie chce puścić go Śląsk, nie chcą go kibice RTS

Informacja o ewentualnym powrocie Łukasza Brozia do Widzewa wywoła spore poruszenie. Po naszym artykule kibice zaczęli dyskutować o tym, czy obrońca powinien wrócić do klubu. Nie chodzi oczywiście o aspekt piłkarski, ale o kwestie pozaboiskowe.

Szerzej o zaszłościach Brozia z łódzkimi fanami pisaliśmy TUTAJ. Mówiąc w skrócie, obietnice zawodnika, że ten nie odejdzie do Legii Warszawa, szybko okazały się nic nie warte, bo były kapitan RTS chwilę później przeniósł się właśnie do tej drużyny. Rozgorzała więc dyskusja, czy piłkarz, który nosił opaskę, a oszukał fanów (rozmowy z Legią prowadził już wcześniej), mógłby ponownie nosić na piersi klubowy herb.

Zdania kibiców są podzielone. Jedni uważają, że należy być konsekwentnym i droga Brozia do Widzewa jest już definitywnie zamknięta, inni, że po siedmiu latach od tamtych wydarzeń można już przymknąć oko dla wyższej wartości, jaką jest bardzo duże wzmocnienie zespołu.

Najprawdopodobniej nie przyjdzie nam na razie obserwować rozstrzygnięcia tego sporu, bowiem z transferu Łukasza Brozia do Łodzi na razie nic nie będzie. „Były zapytania w tej sprawie, ale ze Śląskiem obowiązuje mnie jeszcze roczna umowa. Czuję, że klub raczej nie chciałby mnie puścić gdzie indziej” – mówił nam w tym tygodniu zawodnik.

Obecnie boczny obrońca przebywa z wrocławską drużyną na zgrupowaniu na Słowenii i nic nie wskazuje na to, by miał się przedwcześnie pakować. „Zobaczymy, może za rok, gdy skończy się mój kontrakt ze Śląskiem, temat wróci” – zastanawia się Broź.

Pojawienie się tematu byłego widzewiaka i legionisty wypłynęło jeszcze za czasów pracy przy Piłsudskiego Łukasza Masłowskiego. Po jego odejściu w klubie zastanawiano się, czy nie wrócić do tej opcji, ale najprawdopodobniej nie ma to już sensu. Zwłaszcza, że przed dwoma tygodniami skierowano informacje o ewentualnej transakcji do grup kibicowskich działających przy klubie, by nie powtórzyć faux pass z Łukaszem Sapelą. Dowiedzieliśmy się, że fani nie byli zachwyceni tym pomysłem.

W Widzewie nadal muszą szukać prawego obrońcy. W kadrze znajduje się tylko jeden zawodnik, mogący występować na tej pozycji, czyli Łukasz Turzyniecki. Ostateczne zrezygnowanie z Marcina Kozłowskie karze wierzyć, że plany na wzmocnienie tej pozycji cały czas są.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o