Wywiad własny z D. Mąką: „Pół żartem, pół serio, przez kontuzję ominą mnie tylko trzy mecze”

Groźnie wyglądająca kontuzja, jakiej Daniel Mąka doznał w meczu z Resovią, wyeliminuje pomocnika z gry na około dwa miesiące. Widzewiak pociesza się jednak tym, że zdąży stanąć na nogi przed rozpoczęciem zimowego okresu przygotowawczego. Zamieniliśmy z nim kilka słów na temat jego sytuacji zdrowotnej.

– Jak twoja sytuacja? Na stole operacyjnym wszystko poszło zgodnie z planem?

– Operacja powiodła się w 100%. Goleń została nastawiona i wszystko jest na swoim miejscu. Tak, jak przed meczem z Resovią.

– Co dalej? Jakie rokowania?

– Harmonogram wygląda tak, że przez pierwsze sześć miesięcy noga musi pozostać unieruchomiona. Jeżeli wszystko będzie w porządku, to po dwóch tygodniach chciałbym przejść z ciężkiego gipsu na lekki, a po kolejnych dwóch zamienić lekki gips na but ortopedyczny. Ale to się dopiero okaże, będę się pojawiał na badaniach kontrolnych i wtedy będą zapadać decyzje.

– Wychodzi na to, że jeżeli nic się nie wydarzy, wrócić na okres przygotowawczy. Takie szczęście w nieszczęściu.

– Tak i jestem z tego mega zadowolony. Mówiąc pół żartem, pół serio, nie będzie mnie tylko w trzech meczach. W Pruszkowie i tak nie mógłbym wystąpić ze względu na żółte kartki, więc zostają tylko trzy spotkania, w których nie wystąpię. Patrząc na to, jakiej kontuzji doznałem, mogło być gorzej. Dzięki temu zbiegowi okoliczności jestem bardzo pozytywnie nastawiony do tego całego wydarzenia.

– Wiadomości z życzeniami powrotu do zdrowia nie brakowało?

– Otrzymałem mnóstwo wiadomości. Od przyjaciół, kibiców, nawet od ludzi, których w ogóle nie znam, a którzy zdobyli jakoś mój numer. Wszyscy wokół życzą mi powrotu do zdrowia i to jest bardzo budujące. Zresztą, znacie mnie i wiecie, że jestem człowiekiem, który nigdy się nie poddaje. Według mnie jedną z cech widzewskości jest walka do końca i tym staram się kierować, odkąd jestem w klubie. Nie chcę powiedzieć, że wcześniej tak nie było, ale jednak w Widzewie poznałem to własnej skórze. Dzięki temu wiem, że szybko stanę na nogi.

– Ale nie na tyle szybko, by pojawić się w niedzielę na stadionie Znicza.

– Powiem ci, że gdyby nie fakt, że mecz będzie w telewizji, to pewnie bym pojechał. Zbyt mała odległość, żeby mnie mimo wszystko nie skusić. Ze względu na zalecenia lekarzy i transmisję w TV zostanę w domu. Jest natomiast szansa, że pojawię się na spotkaniu z Gryfem Wejherowo. Akurat w piątek mam się pojawić w szpitalu, by zdjąć szwy, więc jeśli nic się nie wydarzy, wieczorem będę na stadionie.

– Co tak naprawdę stało się w tej feralnej akcji?

– Sam do końca nie byłem pewny, czy w ogóle chcę to oglądać. Nie wiedziałem, na ile drastyczne są te sceny. Tak naprawdę dr Radosław Grabowski uświadomił mi dopiero, jak to wszystko przebiegało. On analizował sobie to nagranie klatka po klatce i na tej podstawie stwierdził, że nie doszło do faulu Dawida Kubowicza. Ujechała mi prawa noga i cały ciężar został przesunięty na lewą nogę. W zasadzie kopnąłem piłkę tak, że wyszło z tego podanie do bramkarza, a następnie kość strzałkowa nie wytrzymała. Do Dawida nie mam żadnych pretensji, znamy się z czasów gry w Niecieczy, rozmawialiśmy po tej sytuacji. Wiem, że wykonał on zwykła interwencję, jakich są dziesiątki w całym meczu.

– Nie było do końca wiadomo, czy nie uszkodziłeś też więzadeł i stawu skokowego. Na zabieg jechałeś pełen niepewności.

– Było takie podejrzenie, ale podczas zabiegu okazało się, że wszystko inne jest na swoim miejscu. Na zrośnięcie się goleni będę potrzebował około sześciu tygodni, więc tak, jak mówiliśmy, wrócę na początku okresu przygotowawczego. Oczywiście zobaczymy, jak to będzie w styczniu. Być może te początkowe obciążenia będą nieco lżejsze, opuszczę jeden czy dwa sparingi. Ale generalnie ten uraz nie powinien wpłynąć moje przygotowanie do rundy wiosennej. Nastawiam się tak, że na pierwszy mecz z Olimpią Elbląg będę do dyspozycji.

– Przed tobą chwila odpoczynku, ale potem robota do wykonania.

– No tak. Chłopaki mają jeszcze cztery spotkania, a ja mam już urlop. Potem oni dostaną wolne, a ja będę pracował przy rehabilitacji. Chcę bardzo sumiennie przepracować ten czas, by wrócić silniejszy. Wiem, że to może brzmieć banalnie, ale takie mam nastawienie. Wolę cicho pracować, ostatnio nie udzielałem żadnych wywiadów, chciałem skupić się grze. Rozmawiam z tobą, a wiosną przemówię do wszystkich na boisku.

– 30 czerwca skończy się twój kontrakt z Widzewem. Myślisz, że ten uraz może mieć jakieś znaczenie dla twoich dalszych losów przy Piłsudskiego?

– Nie sądzę, żeby to miało wpływ. Na razie nie było żadnych rozmów na temat mojej przyszłości, więc kontuzja nie mogła na to wpłynąć. Nie będę ukrywał, że chciałbym zostać w Widzewie, dlatego zdaję sobie sprawę, że kluczowa będzie dla mnie wiosna. W tej rundzie byłem podstawowym zawodnikiem, w szesnastu meczach wychodziłem w pierwszym składzie, co oznacza, że trener Kaczmarek dobrze oceniał moją postawę. Teraz muszę skupić się na powrocie do zdrowia, a później zapracować na nowy kontrakt.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
AndrzeJ Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
AndrzeJ
Gość
AndrzeJ

Zmieńcie te sześć miesięcy na sześć tygodni 😉