Wywiad własny z twórcami AMP Futbol Widzew: „Fajnie byłoby otrzymać wsparcie kibiców”

Sezon ligowy w pełni, drużyna Marcina Kaczmarka walczy o awans do I ligi, tymczasem wokół Widzewa dzieją się inne ciekawe rzeczy. Jak wiadomo, przy Piłsudskiego powstaje drużyna AMP Futbolu, dlatego postanowiliśmy porozmawiać z jej twórcami, Rafałem Pierzchalskim oraz Maciejem Stoczkiewiczem.

– Skąd pomysł na stworzenie takiego projektu?

– Jesteśmy widzewiakami w zasadzie od zawsze, od urodzenia. Mieliśmy kontakt z osobami, które są po amputacji, śledziliśmy też, jak AMP Futbol rozwija się w naszym kraju. Swojego czasu mieliśmy również możliwość rozegrania meczu z drużyną ampfutbolową z Warszawy i pewnego razu postanowiliśmy zawiązać własną.

– Właśnie pod szyldem Widzewa.

– Oczywiście! Podchodzimy do tego bardzo ideowo, tak to ma wyglądać. Wszystko nabrało rozmachu po spotkaniu z panią prezes Martyną Pajączek. Pytań i trudności jest wiele. Pamiętajmy, że mówimy tutaj o osobach niepełnosprawnych, o które trzeba zadbać, zapewnić im opiekę i komfort uprawiania tej dyscypliny sportu. Na szczęście, prezes Pajączek jest bardzo otwarta na tę inicjatywę, wykazuje dużą chęć pomocy.

– Zdajecie sobie sprawę, że jesteście tylko jednym z elementów klubu?

– Mamy świadomość, że Widzew jest obecnie na etapie totalnej reorganizacji i prezes jest zajęta wieloma rzeczami, które przebudowuje w klubie. Sądzę, iż gdyby nie te obowiązki, temat AMP Futbolu byłby poruszony już wcześniej. Wiemy, że nie jest to łatwy czas dla Widzewa, dlatego bardzo doceniamy zainteresowanie tematem i okazywane nam bezcenne wsparcie.

– Na razie sporo wyzwań stoi przed wami samymi.

– Spoczywa na nas wiele obowiązków, ale fajne jest to, że czujemy, iż ten projekt jest stricte widzewski. Od ludzi w klubie otrzymaliśmy spore pole do działania, dzięki czemu możemy rozwijać tę inicjatywę i stawiać kolejne kroki. Nie jest to już byt zostawiony sam sobie, ale zaczyna nabierać kształtu. To nie jest już sytuacja, w której mielibyśmy pewien zalążek planu i zastanawialibyśmy się, jak to będzie, czy ktoś nam pomoże. Przed nami jeszcze wiele do zrobienia, ale dobrze się składa, że te sprawy organizacyjne zbiegły się z okresem przygotowawczym do rozgrywek w Ekstraklasie w roku 2020.

– Niedawno wspierał was Marek Citko. Zamierzacie wciąż działać marketingowo i propagować AMP Futbol w mediach społecznościowych?

– Jak najbardziej, natomiast najważniejsze jest zbudowanie drużyny, to cel numer jeden, jaki przed sobą postawiliśmy. Drugą fundamentalną sprawą jest znalezienie osób, które będą chciały wspierać nasz projekt, między innymi finansowo.

– Działanie pod szyldem Widzewa pomaga?

– Bardzo. Widzew to przecież wciąż ogromna marka. Podam przykład: gdy w świat poszła informacja, że powstaje u nas ten projekt, zainteresował się tym znany dziennikarz Michał Pol. Oczy mu się zaświeciły na myśl, że w Ekstraklasie AMP Futbolu może dojść do klasyku Widzew – Legia. Pol jest ambasadorem AMP Futbol Polska i otrzymaliśmy od niego zapewnienie, że będzie wspierać nasze starania o dołączenie do Ekstraklasy. Dla niego jest to bardzo ważny projekt, chce zobaczyć nasz trening.

– Tą odmianą piłki nożnej interesuje się coraz więcej ludzi ze świata sportu.

– To prawda, AMP Futbol wspierają także wielkie gwiazdy naszej reprezentacji jak Robert Lewandowski, Łukasz Fabiański czy Kamil Grosicki. Marketingowo wygląda to więc bardzo dobrze, ale jak mówiłem: dla nas najważniejsza jest drużyna, nasi zawodnicy, trener, sztab szkoleniowy i rozwój nas wszystkich. Te marketingowe dodatki to taki pozytywny efekt uboczny, który może pomóc nam w pozyskaniu sponsorów.

– Na co wydaje się kasę w takim zespole?

– Chcielibyśmy zapewnić zawodnikom komfort działania. Zapłacić za stroje, boiska, ubezpieczenie, opiekę medyczną. To wszystko jest bardzo ważne, włącznie z fizjoterapią czy odnową biologiczną, które muszą stać na najwyższym poziomie. Nasi gracze będą traktowani jak normalni sportowcy, bo oni są sportowcami, tylko bez jednej nogi.

– Na jakim etapie jesteście w kwestii budowy zespołu?

– W tej chwili przewija się około dziesięciu nazwisk, ale tak, jak w każdej drużynie, chcemy mieć silną i liczną kadrę. Docelowo miałoby w niej być do czternastu mocnych graczy. Cały czas jesteśmy otwarci na zgłoszenia, przyjmiemy każdego chociażby na próbę.

– Są już jakieś pomysły, by zaangażować w to większą liczbę kibiców Widzewa?

– Plany oczywiście są. Pomagają nam Marcin Tarociński i Arek Stolarek. Jest pomysł, aby zorganizować coś ciekawego dla kibiców przy okazji jednego z meczów w „Sercu Łodzi”. Fajnie byłoby otrzymać także wsparcie od kibiców. Niedawno w Warszawie organizowano turniej, na który przyszli kibice Legii, robiąc doping i oprawę. Wyglądało to niesamowicie, dlatego chcielibyśmy, aby nasi gracze byli wspierani jak każdy inny widzewski zespół. Wiemy jednak, że nie musimy o to apelować, bo wierzymy, że kibic Widzewa sam rozumie, jak ważne to jest dla naszych piłkarzy.

– Gdzie będziecie rozgrywać swoje mecze?

– Na razie pozostaje to jeszcze zagadką. W grę wchodzą tak naprawdę tylko dwie lokalizacje: ośrodek treningowy przy ul. Małachowskiego oraz… stadion Widzewa, co oczywiście z wielu powodów może być trudne, ale pozostaje w sferze naszych ambicji i marzeń. Jeśli w przyszłym roku Ekstraklasa liczyć będzie powiedzmy sześć drużyn, to w każdym mieście będzie organizowany turniej, więc są to jednostkowe imprezy. Naszym marzeniem byłoby zorganizowanie przy Piłsudskiego turnieju finałowego w AMP Futbol. Na co dzień trenujemy na Orliku przy ul. Malczewskiego, a w tym roku chcielibyśmy rozegrać jeszcze jakiś mecz sparingowy. Naszym trenerem został Łukasz Rychwalski.

– Czego wam życzyć, oprócz powodzenia? Cierpliwości, energii?

– Energii chyba nie, bo już ją mamy. W zasadzie, jeśli skompletujemy zespół i pod szyldem Widzewa będziemy mogli tworzyć prawdziwą, profesjonalną drużynę ampfutbolową, to będziemy mieć wszystko. Oczywiście bardzo potrzebujemy wsparcia finansowego. Chcemy też, by nasi gracze poczuli się jak pełnoprawni piłkarze Widzewa. Powoli już się to dzieje. Możecie więc życzyć nam po prostu połamania kul.

Z Rafałem Pierzchalskim oraz Maciejem Stoczkiewiczem można skontaktować się mailowo lub telefonicznie:

e-mail: [email protected]
tel: 502 214 172 oraz 668 498 011

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o